Kup nowy album Robbiego Williamsa

Robbie Williams wiadomości na temat: Recenzje

“Jak to się Robbie” recenzja Jacka Sobczyńskiego z Przekroju

Recenzje Brak komentarzy

Gdyby nieco ponad dekadę temu ktoś zasugerował, że w przyszłości Robbie Williams uraczy nas albumem podsumowującym 20-lecie kariery, fani uznaliby go za fantastę. Zresztą ze świecą można było wówczas szukać jakichkolwiek wielbicieli ekswokalisty Take That. Pod koniec lat 90. Williams znajdował się na skraju przepaści, jego pierwsza solowa płyta „Life Thru a Lens” sprzedawała się fatalnie, ówczesne menu artysty składało się głównie z alkoholu i narkotyków, brukowce przyjmowały zakłady, którą drogą wokalista najszybciej trafi na cmentarz. I nagle Robbiego Williamsa nawiedziły anioły. Ballada „Angels” podbiła listy przebojów na całym świecie, a artysta momentalnie powrócił do pierwszej ligi, w której utrzymuje się do dziś. Czytaj dalej…

Recenzja “Sin Sin Sin” Ryana Thomasa

News, Recenzje, Telewizja i Radio Brak komentarzy

Dziękujmy Bogu za Stephena Duffy’ego. Podczas gdy były współpracownik, Guy Chambers, pozwalał Robbiemu podążać drogą, która zamieniała go w swoją własną parodię, Duffy właściwie rzucił wyzwanie Robbiemu i pozwolił mu odkryć nowe tereny muzyczne.
Elektroniczny podkład do “Sin Sin Sin” ponownie zbliża się do tej muzycznej ezoteryczności zaprezentowanej na poprzednich singlach – “Radio” i “Tripping”, wykorzystując stare dobre rockowe pomysły, które umiejscawiają utwór Williamsa na samym środku muzycznej autostrady. Nadal mamy tu trochę codziennego użalania się nad sobą, ale jest to mniej nachalne niż zwykle, a gdy zwrotki są pozbawione powera, refren wciąga nas ponownie i przypomina, że zarówno Williams jak Duffy wiedzą jak pisać dobrą muzykę.
Jest to śmiały i ryzykowny krok w dobrym kierunku. Nie łapie słuchacza tak natychmiastowo jak, powiedzmy “LMEY” i może to wprawić w zakłopotanie panie domu, młode dziewczynki i im podobne fanowskie zaplecze Robbiego, ale kogo to obchodzi? Dobrze jest widzieć kogoś już teraz określanego jako skarb narodowy poszerzającego swoje horyzonty i rozwijającego się, zamiast wędrówki wciąż tą samą drogą, która zawiodłaby go niewątpliwe do śpiewania w nieskończoność “Angels” na brzegu mola Blackpool (przyp. tłum. – na końcu świata).

musicoh.com / Tłumaczenie: Mav