Ulubiony album Roba

Komentuj nagrania Robbiego Williamsa.

Moderator: Moderatorzy

Jaki jest wasz ulubiony album Roba?

LIFE THRU A LENS
3
4%
I'VE BEEN EXPECTING YOU
2
3%
SING WHEN YOU'RE WINNING
11
14%
THE EGO HAS LANDED
0
Brak głosów
SWING WHEN YOU'RE WINNING
5
6%
ESCAPOLOGY
36
45%
LIVE SUMMER 2003
5
6%
GREATEST HITS
7
9%
INTENSIVE CARE
11
14%
 
Liczba głosów: 80

Peter
Fan
Fan
Posty: 24
Rejestracja: 13:25, sob, 13.lip 2013
Lokalizacja: Tychy

Postautor: Peter » 17:54, czw, 26.gru 2013

Przydałoby się odświeżyć ankietkę. ;)

Jupus5

Postautor: Jupus5 » 18:15, pt, 10.sty 2014

Ostatnio robię sobie maraton chronologiczny, co nie zdarzało mi się zbyt często w przeszłości i podsumowując. Pierwsze dwa albumy są bardzo przyjemne. W większości świetne. Daję im po 5/6. Może nie tak dojrzałe jak późniejsze, wokalnie Rob też jest słabszy. Nawet słychać, że nagrywając kawałki ostro ćpał, ale wszystkie wpadają w ucho. Część z nich to wielkie hity, bardzo ważne dla fanów. "Angels"... w wykonaniu Roba to najpiękniejsza piosenka świata. Nie da się jej opisać słowami. Bardzo często działa jak lek łagodzący ból. Jak wiele innych przebojów z tego okresu. Są melodyjne, chwytliwe, bardzo fajne. Ale to właśnie w "Sing..." rozwija skrzydła. Wokalnie widać olbrzymi postęp i większą dbałość. Piosenki są chwytliwe, wiele hitów. Tak, jak dla mnie to właśnie w "Sing..." Rob w pełni rozwija się jako artysta. 6/6
"Swing" to sukces Roba. Mam do tej płyty wielki sentyment, nawet jeśli nie należy do moich ulubionych. 6/6
Jeśli chodzi o "Escapology", Rob rozwija się pod każdym względem. Jako pisarz, wokalista. "Come undone" jest świetne Guy Chambersie. :P 6/6 To album, z którego do dziś wiele utworów Rob śpiewa na koncertach i już samo to o czymś świadczy.
I nadchodzi ta chwila, kiedy Rob tworzy albumy jakby dla zatwardziałych fanów. Dla nas. ;) Testuje, sprawdza i różnie to wychodzi. "Intensvie Care" słucha się bardzo przyjemnie, mam wielki sentyment. Zwłaszcza głos Roba jest taki kojący, wcale nie słychać tego wokalnego przesilenia na nagraniach. Ale widać tu już początki chowania ambicji. Jeszcze nie tak bardzo oczywiście. 5/6
"Rudebox". Najlepiej by było zapomnieć. ;) 2/6.
Przerwa i...
Rob dalej próbuje utrzymać przy sobie fanów. RKTVS. Rob musiał mnie długo przekonywać, ale ogólnie to przyjemny come back. TTC. Tu zaś mam więcej śpiewającego Roba niż poprzednio, ale piosenki są pisane dość banalnie. 5/6 Siekanka współczesnych artystów, a jednak wolałbym Roba na swoim poziomie.
"Swings Both Ways" to jak dla mnie pierwszy prawdziwy album Rob od czasu "Escapology". Bo śpiewa tam konkretne melodie, konkretnie śpiewa. I chciałbym aby w najnowszym albumie Rob znów, tak jak kiedyś skupił się na melodiach, a nie wymyślaniu nowych klimatów. Bo ja czekam na utwory, które tak jak kiedyś urzekały mnie jego emocjami, głosem, a nie dzwoneczkami, efektami komputerowymi. Niech wróci do wykorzystywania swego potencjału, który udowodnił mi, że wciąż ma.

Mam do niego wielki sentyment. Odsłonił przede mną strony życia, których wcześniej nie znałem. Piosenkami, koncertami. Osobowością i szczerymi emocja na scenie. Tak jak on potrafi tylko...on. Na pewno o tym nie zapomnę, póki pamięć nie zawodzi. ;) I wiem również, że nikt nie jest wstanie mi go zastąpić. Choćby to były największy gwiazdy z największymi głosami. Williams to Williams. Zawsze zaraża mnie nastrojem swoich piosenek. :) Nigdy przygnębia. :) I dopiero po przerwie zrozumiałem, że nikt przez ten czas nie mógł, nie miał szans wejść na jego miejsce. Po prostu zastąpić tych emocji. Hitów ma już wiele na swoim koncie, najpiękniejsze piosenki świata i cały czas można się nimi cieszyć. Ta nowa płyta, niech będzie żywiołowa, ale również z ambitnymi melodiami. "Go Gentle" to jak dla mnie bardzo dobry zwiastun. Rob znów się uzewnętrznia, tym razem w nowej sytuacji. Robi to przy oryginalnej, przyjemnej melodii. Utwór ma swój klimat. "Blasphemy", "Snowblind" są świetne, ale to już stare piosenki, które dopiero co ujrzały światło dzienne. A przyjdzie czas pochwalić się tymi nowymi i oby były również melodyjne, klimatyczne, również świetne. I nie musi przebijać samego siebie, bo to już niemożliwe. Wtedy Rob znów byłby dla mnie, cóż, sobą. :)


Wróć do „Muzyka”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości

cron