Studio czy Live?

Komentuj nagrania Robbiego Williamsa.

Moderator: Moderatorzy

Awatar użytkownika
Kuba
Robviously Robsessed
Robviously Robsessed
Posty: 1241
Rejestracja: 12:56, czw, 18.sty 2007
Lokalizacja: Łódź
Kontaktowanie:

Studio czy Live?

Postautor: Kuba » 23:32, sob, 10.mar 2007

Siemka. Mówią, że nie da zaśpiewać się tak samo na koncercie jak w studio nagraniowym. I... to prawda. Bo - przynajmniej ja - wolę niektóre piosenki w wersji na żywo. Przykłady? Monsoon, Hot Fudge, Kids, Feel. W przypadku Hot Fudge'a i Kids'ów :wink: Robbie robi :) zawsze wielkie show! Jest na co popatrzeć. Feel zas, śpiewa z taką czułością (w końcu to tytuł, nie?) że publika wręcz sama kończy ten utwór. Wiadomo, że takie piosenki jak Tripping zdecydowanie trudniej jest zaśpiewać na scenie, bo - między Bogiem a prawdą - trzeba w studiu odpowiednio zmodyfikować głos wokalisty. Typowe dla gatunku Reagee. Mimo to, zdecydowanie wolę posłuchać "czystego" Roba i nawet w formacie .mp3 przypominać sobie jego sceniczne zachowania. Patrz: http://www.robbiewilliams.pl/forum/viewtopic.php?t=1461
Odszedłem z Forum, jednak dalej jestem (parafrazując moje pierwsze posty) Największym Fanem Robbiego Williamsa. Pozdrawiam wszystkich fanów, którzy nadążają za nowymi pomysłami naszego idola i po prostu mu ufają. Dystans do samego siebie (i do robsesji) jest ważny, jednak nie należy z nim przesadzać. Mam zamiar do końca życia nazywać Robbiego Williamsa swoim ulubionym piosenkarzem (a liczę, że jeszcze długo pożyję). Pozostaję jemu jak i Wam
szczerze oddany Kuba K
.

Madritista
Zaawansowana Robsesja
Zaawansowana Robsesja
Posty: 197
Rejestracja: 17:51, ndz, 28.maja 2006
Lokalizacja: Stara Miłosna

Postautor: Madritista » 13:57, ndz, 11.mar 2007

Kmieciu pisze:Mówią, że nie da zaśpiewać się tak samo na koncercie jak w studio nagraniowym. I... to prawda. Bo - przynajmniej ja - wolę niektóre piosenki w wersji na żywo. Przykłady? Monsoon, Hot Fudge, Kids, Feel.


Oczywiście, że to prawda. Są takie utwory, które są niemal stworzone żeby je śpiewać live. Ja podam jeszcze inny przykład. Me and my Mokey. Piosenka ze wszech miar genialna ale mimo wszystko w wersji studyjnej jest zdecydowanie za czysta.

Na koncercie Rob śpiewa ją zdecydowanie lepiej. Jest wtedy miejsce na improwizację. Zresztą wystarczy porównać wersję studyjną do koncertowej z Knebworth albo Abbey Road. Jak uważacie w tym konkretnym przypadku?
Ostatnio zmieniony 14:18, ndz, 11.mar 2007 przez Madritista, łącznie zmieniany 1 raz.

Mav

Re: Studio czy Live?

Postautor: Mav » 14:09, ndz, 11.mar 2007

Kmieciu pisze:takie piosenki jak Tripping zdecydowanie trudniej jest zaśpiewać na scenie, bo - między Bogiem a prawdą - trzeba w studiu odpowiednio zmodyfikować głos wokalisty


Ja już nie wiem czy ja mam coś ze słuchem, czy nie, ale przecież studyjne Tripping nie umywa się do tych live. Tam jest dopiero pole do inprowizacji i miejsce na zabawę głosem w refrenie. Live słyszałam jedno niefajne Tripping na jakieś dwadzieścia...

Awatar użytkownika
Agnieszka
Robviously Robsessed
Robviously Robsessed
Posty: 1144
Rejestracja: 18:47, pn, 31.lip 2006
Lokalizacja: Krosno
Kontaktowanie:

Postautor: Agnieszka » 14:27, ndz, 11.mar 2007

Mav pisze:Ja już nie wiem czy ja mam coś ze słuchem, czy nie, ale przecież studyjne Tripping nie umywa się do tych live.


Może ja też mam, bo mnie też się tak wydaje 8) Prawdziwe Tripping mamy na scenie podczas konceru :lol2: Poza tym ta piosenka jest taka, że można ją na wiele sposobów "zmieniać", ta zabawa głosem jest tu wskazana, dlatego każda wersja live ma w sobie coś nowego :lol:

Kmieciu pisze:wolę niektóre piosenki w wersji na żywo. Przykłady? Monsoon, Hot Fudge

Hot Fudge live? fajne układy choreograficzne można pooglądać, ale zdecydowanie wolę wersję studyjną i nawet tańcze tak samo :hahahahaha: chociaż szczerze to widziałam jedno wykonanie Hot Fudge live, to może się myle :wink:

Madritista pisze:Me and my Mokey. Piosenka ze wszech miar genialna ale mimo wszystko w wersji studyjnej jest zdecydowanie za czysta.

Oczywiście, że tak i pokazuje to każdy koncert z tą piosenką 8)
Obrazek

Something beautiful will come your way:)

ajka74

Postautor: ajka74 » 17:00, ndz, 11.mar 2007

dla mnie na głowę wszystkie wykonania bije Monsoon - to jest pole do popisu, bo prostu ta piosenka zyskała u mnie wszystko gdy usłyszałam ją w Knebworth i do tej pory nie mogę sie pogodzić z tym, że Hot fudge było piosenką która promowała Live Summer a nie Monsoon :!: och gdyby większość ludzi mogła to poczuć

a jeszcze inna piosenka, która po prostu mnie rozwala live to Karma Killer..... szkoda, że już jej nie wykonuje live -> po prostu czysta adrenalina :lol: (patrz Slane czy Manchester )

Awatar użytkownika
Andulka
Robviously Robsessed
Robviously Robsessed
Posty: 1489
Rejestracja: 22:01, śr, 07.gru 2005
Lokalizacja: Niemcy
Kontaktowanie:

Postautor: Andulka » 18:00, ndz, 11.mar 2007

Ja jednak ogolnie wole wszystkie piosenki Roba spiewane Live. Zawsze mozna liczyc na cos nowego...jak slucha sie nagran ze studia jest to poprostu bardziej monotonne-ciagle to samo. Dla mnie najlepsze live to Me and My Monkey,Monsoon,Hot Fudge,Advertising Space i....Rudebox tez mi sie bardziej podoba live noz studyjny :lol2: .Nie wspominam juz o Angels czy Feel bo one sa z reguly spiewane przez publike :wink:

Awatar użytkownika
Kuba
Robviously Robsessed
Robviously Robsessed
Posty: 1241
Rejestracja: 12:56, czw, 18.sty 2007
Lokalizacja: Łódź
Kontaktowanie:

Postautor: Kuba » 18:03, ndz, 11.mar 2007

ajka74 pisze:dla mnie na głowę wszystkie wykonania bije Monsoon - to jest pole do popisu, bo prostu ta piosenka zyskała u mnie wszystko gdy usłyszałam ją w Knebworth i do tej pory nie mogę sie pogodzić z tym, że Hot fudge było piosenką która promowała Live Summer a nie Monsoon Exclamation

Zgadzam się! :evil: Hot Fudge super, ok, ale Monsoon jest... boskie (to za mało!)

ajka74 pisze:a jeszcze inna piosenka, która po prostu mnie rozwala live to Karma Killer..... szkoda, że już jej nie wykonuje live -> po prostu czysta adrenalina Laughing (patrz Slane czy Manchester )

Jak juz mówimy o Manchesterze to nigdy nie zapomnę My way w wykonaniu Roba :).
Odszedłem z Forum, jednak dalej jestem (parafrazując moje pierwsze posty) Największym Fanem Robbiego Williamsa. Pozdrawiam wszystkich fanów, którzy nadążają za nowymi pomysłami naszego idola i po prostu mu ufają. Dystans do samego siebie (i do robsesji) jest ważny, jednak nie należy z nim przesadzać. Mam zamiar do końca życia nazywać Robbiego Williamsa swoim ulubionym piosenkarzem (a liczę, że jeszcze długo pożyję). Pozostaję jemu jak i Wam
szczerze oddany Kuba K
.

Awatar użytkownika
dorka
Robviously Robsessed
Robviously Robsessed
Posty: 650
Rejestracja: 18:53, wt, 16.lis 2004
Lokalizacja: Maidenhead - Bray- henley- London
Kontaktowanie:

Postautor: dorka » 18:55, ndz, 11.mar 2007

Ja również zdecydowanie jestem za piosenkami Live choć mi Tripping na "lajfach":) nie podchodzi , ale Robert jest mistrzem w kreowaniu i wykonywaniu po mistrzowsku utworów live:) i są one o niebo lepsze od tych studyjnych.

Ja kocham Monsoon jak reszta, Advertising space - spiewa to z takim oddaniem oraz Sin Sin Sin oraz wiele wiele wczesniejszych kawałaków

bardzo chciałambym usłyszeć Roberta w kilku piosenkach z Rudeboxa może będzie nam to dane:)
I'm living in UK UK UK....

Gość

Postautor: Gość » 19:47, ndz, 11.mar 2007

Ja kocham wykonania life Roberta. Najbardziej urzekło mnie My Way z Manchesteru. Ja najbardziej chciałabym zobaczyć Roba jak śpiewa life ,,Good Doctor" :D

Awatar użytkownika
Kuba
Robviously Robsessed
Robviously Robsessed
Posty: 1241
Rejestracja: 12:56, czw, 18.sty 2007
Lokalizacja: Łódź
Kontaktowanie:

Postautor: Kuba » 20:22, ndz, 11.mar 2007

Rozczarowany czułem się jedynie po obejrzeniu Ego A Go Go na żywo :|. Żadnego show, czy kolejnej interpretacji. Po prostu, to było tak, jakbym po raz setny słuchał The Ego Has Landed :!: Dotyczy to każdego konceru, w którym ta piosenka została zaśpiewana.
Odszedłem z Forum, jednak dalej jestem (parafrazując moje pierwsze posty) Największym Fanem Robbiego Williamsa. Pozdrawiam wszystkich fanów, którzy nadążają za nowymi pomysłami naszego idola i po prostu mu ufają. Dystans do samego siebie (i do robsesji) jest ważny, jednak nie należy z nim przesadzać. Mam zamiar do końca życia nazywać Robbiego Williamsa swoim ulubionym piosenkarzem (a liczę, że jeszcze długo pożyję). Pozostaję jemu jak i Wam
szczerze oddany Kuba K
.

kingus

Postautor: kingus » 09:44, pn, 12.mar 2007

po ktorymś z kolei wykonaniu każda może się znudzić, zwłaszcza że Rob raczej nie był nigdy swoim fanem... przynajmniej do czasu wydania Rudeboxa :lol:

Awatar użytkownika
Geffarda
Robviously Robsessed
Robviously Robsessed
Posty: 979
Rejestracja: 14:22, sob, 04.lut 2006
Lokalizacja: Whitestok
Kontaktowanie:

Postautor: Geffarda » 14:40, pn, 12.mar 2007

A dla mnie sie podoba Phoenix fro9m the flames :lol2: po prostu boooskie (chyba ze Slane) a Monsoon oczywiście jest genialne a tak z coverów to podoba mi sie "Should I stay or should I go" (to chyba Sex Pistolsów) i Suspicious Minds :zakochana: :lol2:

ajka74

Postautor: ajka74 » 15:29, pn, 12.mar 2007

Geffarda pisze:Should I stay or should I go" (to chyba Sex Pistolsów)


The Clash :lol2:

Awatar użytkownika
Geffarda
Robviously Robsessed
Robviously Robsessed
Posty: 979
Rejestracja: 14:22, sob, 04.lut 2006
Lokalizacja: Whitestok
Kontaktowanie:

Postautor: Geffarda » 18:49, pn, 12.mar 2007

ajka74 pisze:
Geffarda pisze:Should I stay or should I go" (to chyba Sex Pistolsów)


The Clash :lol2:


A to pardĄ :lol2: ale te same czasy to sie mogło pomylić :P
Obrazek

Awatar użytkownika
Madzia16pl
Uzależniony od forum
Uzależniony od forum
Posty: 320
Rejestracja: 23:40, śr, 14.gru 2005
Lokalizacja: Siedlce
Kontaktowanie:

Postautor: Madzia16pl » 12:08, wt, 13.mar 2007

Ja z liveow wole cudowne i kochane Feel <mniam> Normlanie jak slucham tej piosenki to az mnie ciarki przechodza. Zreszta She's the one tez jest nie kiepskie na live. Uwielbiam te dwie pioseneczki i chcialabym ich sluchac non stop na live :D:D
Obrazek

Obrazek

Awatar użytkownika
...Aguśka...
Max Robviously Robsessed
Max Robviously Robsessed
Posty: 1950
Rejestracja: 15:54, ndz, 20.lis 2005
Lokalizacja: Będzin

Postautor: ...Aguśka... » 14:54, wt, 13.mar 2007

Madzia16pl pisze: Uwielbiam te dwie pioseneczki i chcialabym ich sluchac non stop na live :D:D


miejmy nadzeje że Rob jednak tego nie czyta bo by sie biedny zmartwił. On wręcz przeciwnie She's The One zdecydowanie najchętniej by nie śpiewał :roll:
Obrazek

Awatar użytkownika
goralka13
Fan
Fan
Posty: 21
Rejestracja: 16:35, pn, 27.lut 2006

Postautor: goralka13 » 15:35, wt, 13.mar 2007

ajka74 pisze:
a jeszcze inna piosenka, która po prostu mnie rozwala live to Karma Killer..... szkoda, że już jej nie wykonuje live -> po prostu czysta adrenalina :lol:


Zgadzam się Tobą na maxa!!! Dla mnie dzień bez "Karma Killer" live, to dzień stracony :lol1:

Awatar użytkownika
Kuba
Robviously Robsessed
Robviously Robsessed
Posty: 1241
Rejestracja: 12:56, czw, 18.sty 2007
Lokalizacja: Łódź
Kontaktowanie:

Postautor: Kuba » 16:34, wt, 13.mar 2007

Zgadzam się, jednak Karma Killer jest jedną z tych piosenek, które mogę słychać bez przerwy (chodzi mi o oryginalne wykonanie). Czasem wolę posłuchać wersji Live, gdyż te ze studia są... schematyczne :wink:. Jak mogłyby nie być, nie? :lol2:
Odszedłem z Forum, jednak dalej jestem (parafrazując moje pierwsze posty) Największym Fanem Robbiego Williamsa. Pozdrawiam wszystkich fanów, którzy nadążają za nowymi pomysłami naszego idola i po prostu mu ufają. Dystans do samego siebie (i do robsesji) jest ważny, jednak nie należy z nim przesadzać. Mam zamiar do końca życia nazywać Robbiego Williamsa swoim ulubionym piosenkarzem (a liczę, że jeszcze długo pożyję). Pozostaję jemu jak i Wam
szczerze oddany Kuba K
.

Awatar użytkownika
stokrotka1989
Max Robviously Robsessed
Max Robviously Robsessed
Posty: 2703
Rejestracja: 12:37, pn, 15.lis 2004
Lokalizacja: Kalisz
Kontaktowanie:

Postautor: stokrotka1989 » 18:49, wt, 13.mar 2007

a ja, jak mam posłuchać, to chyba już wole nagrania studyjne. live (choć można znaleźć perelki, na przyklad te ktore wymieniliscie), są troszke wtorne, z tym ze ludzie spiewaja razem z nim.
no, chyba ze sie jest na koncercie, i slyszy się na prawdę live. to wtedy nie ma mocnych, to kocham najbardziej :D

Awatar użytkownika
Kuba
Robviously Robsessed
Robviously Robsessed
Posty: 1241
Rejestracja: 12:56, czw, 18.sty 2007
Lokalizacja: Łódź
Kontaktowanie:

Postautor: Kuba » 21:01, wt, 13.mar 2007

Nie ma nic lepszego niż usłyszenie pisku fanek między zwrotkami :D. A tak na serio, to lubię posłuchać nawet całego refrenu w wykonaniu publiki.
Odszedłem z Forum, jednak dalej jestem (parafrazując moje pierwsze posty) Największym Fanem Robbiego Williamsa. Pozdrawiam wszystkich fanów, którzy nadążają za nowymi pomysłami naszego idola i po prostu mu ufają. Dystans do samego siebie (i do robsesji) jest ważny, jednak nie należy z nim przesadzać. Mam zamiar do końca życia nazywać Robbiego Williamsa swoim ulubionym piosenkarzem (a liczę, że jeszcze długo pożyję). Pozostaję jemu jak i Wam
szczerze oddany Kuba K
.


Wróć do „Muzyka”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron