Robbie Williams Swings Both Ways 2013

Tutaj przeczytasz najnowsze informacje i możesz je komentować.

Moderator: Moderatorzy

Awatar użytkownika
bmij26
Lekka Robsesja
Lekka Robsesja
Posty: 109
Rejestracja: 16:53, śr, 03.kwie 2013
Lokalizacja: Polska, Śląsk, Pawłowice
Kontaktowanie:

Postautor: bmij26 » 19:37, wt, 26.lis 2013

A co ja na urodzinki dostałem ;D, siostra sie postarała. Buziaczki dla niej sie należa :***
O niektórych rzeczach dowiadujemy się za późno :C

Awatar użytkownika
Madzik
Max Robviously Robsessed
Max Robviously Robsessed
Posty: 2082
Rejestracja: 12:39, pn, 27.gru 2004
Lokalizacja: all over the place

Postautor: Madzik » 20:58, śr, 27.lis 2013

staram sie znaleść równie groteskowy utwór co No One Likes A Fat Pop Star. To połączenie prostoty tekstu z wyniosłościa chorów i instrumentów.
Ta zabawa słuchaczem, drugie dno ba trzecie. Taki był Dickhead , mimo jasności tekstu, odbiorcy. Myśle,ze może" There are bad times just around the corner"... ten element cyrkowego intro i organów....
No nie wiem sama , moze za duzo pracuje i sie cuze i juz nadinterpretuje wszytsko.
Ładna recenzja Jupus. 6 grudnia transmisja Palladiumm i DVD masz szanse na kolejny popis recenzenta ;)

Evelina
Lekka Robsesja
Lekka Robsesja
Posty: 72
Rejestracja: 10:22, pn, 09.lip 2007
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Postautor: Evelina » 00:02, czw, 28.lis 2013

Ach, no właśnie ja czekam z niecierpliwością na Palladium, bo często wykonanie live zmienia moje odczucia co do piosenki, a do tej pory tylko kilka widzieliśmy na żywo. Jak na razie mogę powiedzieć że generalnie potwierdziły się moje pierwsze wrażenia, które miałam po przesłuchaniu tych krótkich fragmentów. Przede wszystkim bardzo podobają mi się wszystkie duety, ale najbardziej chyba ten z Wainwrightem :) ze względu na tekst, oryginalność. Z "solowych" najczęściej słucham Go gentle, Shine my shoes, Snowblind. Ogólnie ciężko się ocenia płytę, na której są nowe, oryginalne piosenki i jednocześnie covery. SWYW była prawie w całości złożona ze starych piosenek, teraz mamy mniej więcej pół na pół. Ja - oceniając wersje płytowe - zdecydowanie preferuję piosenki współautorstwa Roba, bo są bardziej "jego", i można oceniać je całościowo. Covery bardziej doceniam w wykonaniach live - i tutaj urzekło mnie Puttin' On the Ritz. Minnie the Moocher było śmieszne na trasie TTC, na płycie takie sobie, zobaczymy jak zabrzmi w innych okolicznościach.

Jupus5

Postautor: Jupus5 » 23:36, czw, 28.lis 2013

Bardzo Ci dziękuję Madzik. Jak sama zauważyłaś takie uzewnętrznianie się wymaga czasu, natchnienia, innymi słowy odpowiedniej chwili. Czasem trudno o taką. Na dodatek pisałem to będąc rozemocjonowanym, wiedziałem, że popełniam mnóstwo błędów i nie wiedziałem czy ktoś da radę to przeczytać. Ciesze się, że Wam się udało. ;) Dzięki za przypomnienie o tym koncercie. Jestem bardzo ciekaw. Rob przekonał mnie do swojego powrotu, ale do tego, że jest w równie świetnej formie co w 2001 roku, jeszcze nie do końca, więc zobaczymy. Oczywiście postaram się o tym napisać. W odpowiedniej chwili. ;)

Zgadzam się z Ev co do tego, że nasz Rob to również showman, więc pełny obraz najlepiej uzyskać po obejrzeniu live. Nie mogę się już doczekać by to zrobić. Z drugiej strony ciesze się, że jest na co czekać u "naszego" Roba. ;)

Ja osobiście chyba nie potrafię poczynić takiej weryfikacji. Na pewno w czasie słuchania nie mam ochoty by którykolwiek z utworów omijać. Nie ma możliwości ani takiej potrzeby. Z pewnością najbardziej lubię Roba, który śpiewa solo. Duet w Wainwrightem na pewno nie jest moim ulubionym ponieważ jest tam za mało Roba. Tak samo Soda Pop. Natomiast zgadzam się z Ev jeśli chodzi o Minne The Moocher. To jest tak jakby Rob nie zawsze na tej płycie wykorzystywał swój potencjał co bywa drażniące. Tak czy inaczej te trzy pozycje, które wymieniłem mogę uznać za takie według mnie nieco słabsze punkty. Natomiast bardzo pozytywnie zaskoczyło mnie zakończenie Puttin' On The Ritz. To jest potencjał Roba, który powinien być znacznie częściej na tej płycie wykorzystywany. Ten utwór podobał mi się również live. Tak jak "Swing Supreme." I zakończenie tej piosenki jest z kolei bardziej na plus podczas live'u. Więcej śpiewu Roba, to może taka moja mała uwaga, ale jak najbardziej jest to bardziej jego autorska płyta i to jest wielki plus jak dla mnie. Niemniej bardzo doceniam to, że Rob ma tyle własnych utworów na płycie i są one bardzo dopasowane klimatycznie do reszty płyty. To niesamowite, że na początku nie potrafiłem wyczuć, które z nich są jego, a które są coverami i dopiero moja książeczka uświadomiła mi to i owo. ;)

Byliśmy zdaje się przy "Angels". Rob ma niesamowity dar przekazywania swoich emocji na swój głos. I jest w tym niezastąpiony dla swoich fanów, nawet przez nie wiem jak potężne głosy. Osobiście uważam, że w każdym duecie ze SBW wypadł lepiej od swoich kompanów czy kompanek. Bardzo często przenosi się to na utwory. Dlatego nawet prostrze utwory, świetnie nam się słucha w jego wykonaniu. Bo mają swój niepowtarzalny klimat. Taki, który sprawia, że odrywamy się od szarej rzeczywistości z o to przecież chodzi w korzystaniu ze sztuki. "Angels" jest takim utworem. Bardzo klimatycznym z najnowszej płyty jest właśnie "Snowblind", które uwielbiam za to. Niby tylko chodzi o klimat, ale w przypadku Roba to nie jest tylko. Z najprostszych słów czy przekazów, jest w stanie nas wprowadzić, jak ktoś pięknie napisał w trans, stan oddania się temu czego się słucha. Bardzo się ciesze z takiego utworu jak Snowblind na tej płycie. Może dlatego tak lekko i przyjemnie mi się jej słucha. Bo utwory są różnorodne pod wieloma względami. Każdy kolejny budził moją ciekawość. Od pierwszego do ostatniego. I tu przechodzimy do następnej kwestii, czyli zaskoczenia i nieprzewidywalności krążka.

Szczerze powiedziawszy, ( jak zresztą zawsze się staram. ;) ) przeżyłem parę zaskoczeń mimo odsłuchania wspomnianych przez Ev skrótów. Zadziwiło mnie, że płyta tak fajnie się prezentuje jako całość. Utwory wciągały mnie nie tylko fragmentami, ale od pierwszej do ostatniej sekundy ich trwania. Największym zaskoczeniem były jednak 3 ostatnie utwory, bez których nie wyobrażam sobie już tego albumu. Zaskoczyło mnie jak świetnie się ich słucha, jak są ważne. Ile wnoszą do całego albumu. Bardzo mnie to zaskoczyło, oczywiście pozytywnie. :) To czekam razem z Wami na Palladium. Mam nadzieje, że jak najwięcej osób z naszej silnej grupy fanów RW, będzie się chciało wypowiadać. Dzięki za wszystkie opinie, informacje. Z Wami jeszcze świetniej być w robsesji. :)

Poprawka, właśnie przekonałem się do Swings Both Ways. Rzeczywiście, również postrzegam to jako najlepszy duet na płycie, tuż obok Dream A Little Dream, choć wszystkie duety mi się podobają. Pozostaje mi tylko poczekać na dokładne tłumaczenie tekstu "Swings Both Ways". ;)

Jupus5

Postautor: Jupus5 » 14:36, wt, 03.gru 2013

Wiele przesłuchań mam za sobą. Powoli wrażenia się stabilizują. Cały czas są bardzo pozytywne co do całej płyty, większości utworów, bardzo mi się podoba. A nieco słabszymi punktami pozostaje duet z Buble "Soda Pop." Oraz "Minnie the Moocher", gdy porównam je do wersji live z trasy TTC, jak pisała Evelina. :)

Awatar użytkownika
...Aguśka...
Max Robviously Robsessed
Max Robviously Robsessed
Posty: 1949
Rejestracja: 15:54, ndz, 20.lis 2005
Lokalizacja: Będzin

Postautor: ...Aguśka... » 11:53, śr, 04.gru 2013

Płyta cóż zobaczymy, ale na razie do mnie nie przemawia.
Może dlatego że jednocześnie kupiłam Jamsa :)

szału nie ma Shine my shoes całkiem całkiem. Daje sobie tydzień na zapalenie się do tego zupełnie albo pozostanie niesmak jak po
Take the Crowne
Muszę to wrzucić w mp4 inaczej nie mam szans na spokojnie posłuchanie.

Patrzę na Roba i nieodmienne mam ochotę krzyczeć : wynocha z show biznesu Twój czas się skończył Robercie! :roll: :oops:
Obrazek

Jupus5

Postautor: Jupus5 » 12:06, śr, 04.gru 2013

Cóż, zainteresowanie jakie budzą jego kolejne poczynania, może świadczyć o czymś przeciwnym. :) Rob nie brzmi tu jakoś inaczej, czy gorzej niż w Swing When You're Winning. A teksty wciąż są rozbudowane i o konkretnej treści, przesłaniu, jak to zwykle u niego bywa. Tak czy inaczej, nie zgadzam się z Twoim stwierdzeniem Aguśka. Ale cóż w tym złego? Nic. ;) Jak nie będziesz miała powodu by tu zaglądać... trudno, nic się na to nie poradzi.

Awatar użytkownika
Iwonia
Zaawansowana Robsesja
Zaawansowana Robsesja
Posty: 151
Rejestracja: 11:43, ndz, 11.paź 2009
Lokalizacja: opolskie

Postautor: Iwonia » 10:30, czw, 05.gru 2013

Roberta czas trwa już trochę lat i potrwa.Na przestrzeni tych lat płyty są różne-każdy inaczej odbiera muzykę,każdy z nas po swojemu ułoży listę płyt,utworów według ich "wartości".Rob się zmienia,my również,Świat wokół nas też.To On jako jeden z nielicznych zapełnia stadiony,utrzymuje poziom koncertów.Szanuje publiczność-ujął mnie wypowiedzią kiedy na pytanie o czym myśli przed koncertem,odpowiedział; "Ci ludzie przyjechali z daleka,zapłacili dużo pieniędzy- daj z siebie wszystko".I jak tu Go nie kochać :) Płyta jest bardzo dobra,spójna.Mnie zrobił ogromną przyjemność śpiewając Dream a little dream-marzyłam o jego wykonaniu.Jeszcze krótko wyróżnię Sowblind,ciepły,melodyjny i If I only had a brain...Cała płyta jest magiczna :D Brak mi czasu na tak dokładny opis jak zrobił to Jupus5,ale zgadzam się w 100%

Awatar użytkownika
Gringo
Robviously Robsessed
Robviously Robsessed
Posty: 570
Rejestracja: 17:48, śr, 28.mar 2007
Lokalizacja: Małogoszcz
Kontaktowanie:

Postautor: Gringo » 21:39, czw, 05.gru 2013

Po prostu w show biznesie na szczycie są ci którzy są lubiani przez nastolatków,na nich się największą kase nabija, to im właśnie najbardziej zależy na tym by ich idol był wszędzie na miejscu 1, by miał 1000000 wyświetleń na youtube. To jest kurcze takie leczenie kompleksów.

I co jest w tym straszne ja też taki jestem :?

Robbie miał swój czas w latach 1998-2005, późniejsze lata to już niestety taka równia pochyła w złym kierunku.

Ale nie przejmujmy się równia pochyła Roberta ma bardzo mały kąt i Rob baardzo powoli z tego szczytu spada.

Patrząc na te obecne "gwiazdy" to Roberta na prawdę trzeba podziwiać. Ile jest jednohitowców? Spójrzcie np. na popliste sprzed roku, trzech, sześciu, ile jest wokalistów, zespołów o których było wtedy głośno, a teraz nikt o nich nie pamięta.Nastolatkom wciska się teraz cokolwiek i one biorą wszystko, Bieber, Miley Cyrus, jakiś Kwiatkowski teraz w Polsce.
Nie wiem na czym to polega.

Troche zboczyłem z tematu, ale chyba mam gorączke i za długo w szkole siedziałem.
A żeby tak nie było, to płyta słaba, nowy teledysk słaby i lepiej dla mnie by było żeby Rob&Guy cały tez zapał do zarabiania pieniędzy przełożyli na naprawde dobry album. Bo Take the crown i ten Swing... to co tu dużo mówić, ale poza "Candy" to ja nie mam się przed znajomymi czym chwalić. I lepiej nie mówić że jest sie w 49% gejem, bo wychodzi się tylko na głupka.
Obrazek

Jupus5

Postautor: Jupus5 » 01:44, pt, 06.gru 2013

Czy to ja tak wszystko biorę do siebie, czy może wmawia mi się coś czego nie powiedziałem? Zawsze staram się mówić za siebie i proszę o wzajemność, niezależnie od ewentualnej gorączki.

Kiedy oglądałem nagrania Swingu ze studia, najpierw zwróciłem uwagę na zawartość, a dopiero później na popularność. I co w tym dziwnego? Im lepszy oddźwięk na koncertach tym lepiej dla Roba, czyli również jego fana. A ja miałem już dość oglądania starych materiałów, skoro Rob cały czas żyje, również jako gwiazda i byłem ciekaw co u niego. I chciałem to wiedzieć i widzieć. A mnie ostatnio nie było łatwo za nim i jego zmianami nadążać. Dziś mógłbym tego żałować, choć może ta przerwa pomogła mi nabrać dystansu do jego działań i robsesji.

Gdyby z tej wielkiej grupy na koncertach, która oczywiście cieszy fana została garstka, a mnie poczynania Roba wciąż by bawiły, to uwierzcie, że stałbym za tą garstką murem. Bo dla mnie nie liczą się fakty, jakieś liczby, statystki, tylko moje własne odczucia. Ja wyrosłem już z tego imponowania innymi, zresztą nigdy tego nie robiłem. Dlatego czasem miałem pod górkę, ale nie żałuję, przynajmniej potrafię być sobą.

Przypominam również, że Rob ma wielbicieli nie tylko wśród nastolatków. Ma ich wśród ludzi w każdym wieku tak naprawdę.

Przyznaję, jesteś konsekwentny Gringo. Rzeczywiście należysz do tej grupy skoro obchodzi Cię opinia znajomych. Moi słuchają głównie metalu rapu, rocka... Dlaczego więc miałbym z nimi o tym rozmawiać? Oni i tak nie zrozumieją i cóż w tym złego. Wiemy o sobie tyle ile trzeba, również tutaj. Pewne gdybyśmy prywatnie byli znajomymi, żadnego z Was nie posądziłbym o słuchanie Roba. Mnie na tym nie zależy. Ostatecznie jeśli miałbym się chwalić to na pewno nie "Candy", które według mnie ma dość prymitywną melodie i jest bardzo komercyjne. Raczej jakiś nawet prostszy, ale niejednoznaczny, klimatyczny utwór, o którym nie wiadomo co powiedzieć po pierwszym przesłuchaniu, a Rob ma takie na każdej płycie.

A o SBW wie wielu ludzi z mojego otoczenia i do tej pory nie było jakiejś wstydliwej sytuacji, jak sam również nie czułem wstydu z powodu jej zawartości.

Bezbłędny do 2005, owszem. Ale ten spadek to tylko Twoja teoria. Według mnie to nie jest takie proste. Chodzi o to w jakim stopniu akceptujemy to, że Rob się zmienia. A zmienia się jak każdy z nas i ma do tego prawo. Mimo wszystko robi to po swojemu, idzie własną drogą. Na przykład ten najnowszy klip jest pozytywny jak ostatnio wszystkie u niego. Rob już dawno przestał być kontrowersyjny ale wciąż pozwala mi oderwać się od szarej, ponurej rzeczywistości. Dlatego nie puszczą tego ani żadnego podobnego teledysku w polskiej TV. ;) Dziś śpiewa też już z innym przesłaniem. Raczej Nie ma szans na powstanie drugiego "Angels". A gdyby nawet... czy jesteście pewni, że jakby dziś powstało, podobałoby Wam się tak samo jak wówczas? Kwestia do przemyślenia.

Rob stał się bardziej optymistycznym. Ale wciąż ma kontrowersyjne wypowiedzi. Bardzo go cenię za takie jak na przykład ta o gejach. To zabawne, że robi ludziom mętlik w głowie, stara się zmienić ich postrzeganie. Jakie to ma znaczenie jakiej jest orientacji? Może chodzi mu o to, że tak naprawdę każdy z nas ma w sobie coś z geja za przeproszeniem. Nawet Ci co ich przedrzeźniają i kierują się stereotypami. Czasem ta granica bywa wąska. A może on jest bi i co z tego? Ja osobiście nie jestem homofobem, więc nie mam z tym problemu.

Wysyp gwiazd z talent show. Kiedyś ważniejsza była piosenka, dziś wypromowanie kolejnej gwiazdki karaoke. Dlatego bycie taką popularną osobą ma dziś mniejszą wartość niż kiedyś. A tego typu programy dawno straciły sens. Ciekawe kiedy ludzie zdadzą sobie z tego sprawę, bo to już ma negatywny wpływ na showbiznes.

Wracając. Gdy słucham obecnie Roba live, na koncertach, jak wykonuje hity z najnowszych płyt i te starsze, ( I domyślam się czemu nie wykonuje tych z Rudebox. ;) ) to nie odczuwam różnicy w przyjemności ich odbierania, choć one same zawsze różnią się od siebie. W ogóle do niczego się nie zmuszam w jego przypadku i czekam na więcej. Uważam, że gdyby Rob utknął w jednym stylu, na przykład ukochanym przez większość z nas Escapology, to po dwóch płytach nie byłoby żadnej interesującej nas piosenki. Tak jak gdyby SBW miało same covery, stałoby się drugim SWYW. A tak jest szansa, że jeszcze nieraz mnie czymś zaskoczy. Cóż, nigdzie nie jest powiedziane, że wszyscy muszą być na to gotowi. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, jak słusznie podsumowała to Iwonia. :)

Awatar użytkownika
Madzik
Max Robviously Robsessed
Max Robviously Robsessed
Posty: 2082
Rejestracja: 12:39, pn, 27.gru 2004
Lokalizacja: all over the place

Postautor: Madzik » 11:48, pt, 06.gru 2013

Heretycy
Take the crown był 10 albumem numerem 1 Roberta.
Bilety na trase TTC wyprzedane w 96 % !
poł miliona sprzedane w UK, 200 tysiecy w Niemczech
platyna w austrii, niemczech i uk
złoto w wiekszoci inncyn krajów UK.
nie zgodzę się ,ze Rob się kończy, nawet jesli staje sie to powoli.
nie ma podkreślam nie ma drugiego solowego artysty w historii uk z takim i sukcesami.
nie zgodze się,że "Candy" to jedyny numer , z którym można iść do ludzi. Kawałek " We are not like the others" jest SPEKTAKULARNY powiem wiecej, lepszy niz "Candy" i boli mnie ze to nie był singiel. tak samo "Hey Wow Yeah Yeah".

Po za tym TTC to najbardziej komerycyjny ale i ulubion yalbum Roba! Sam to powiedział.
To chyba mówi o nim wiele. A jelsi są tu lduzie , któzy oczekuja ,ze on do konca zycia bedzie tworzył smętne ballady typu" Angels" czy"feel" to radze zacząć słuchać Craiga Davida albo Seal'a.

Jupus5

Postautor: Jupus5 » 12:39, pt, 06.gru 2013

Może niektórym byłoby na rękę żeby Rob się kończył, bo czują przesyt albo coś. A tak przyzwyczajenia dręczą. Ale nie wystarczy, że coś komuś nie przypadnie go gustu by określać spadek. Mnie jakoś obecne poczynania Roba nie martwią. Jest dobrze bo jest sobą, a to jaki teraz jest przemówiło do mnie, choć potrzebowało czasu. A jakby nie...każdy z nas posiada wolny wybór. Może decydować i ma z czego wybierać. Nawet u samego Roba. Może nie tylko ja z tego forum potrzebowałem tej przerwy by nabrać trochę dystansu. ;) A teledysk do "Go Gentle" jest świetny. Pomysłowy, z przesłaniem, jeden z moim ulubionych. Rob zawsze miał teledyski które bardziej i mniej mi się podobały, tak pozostało. :)

Awatar użytkownika
Gringo
Robviously Robsessed
Robviously Robsessed
Posty: 570
Rejestracja: 17:48, śr, 28.mar 2007
Lokalizacja: Małogoszcz
Kontaktowanie:

Postautor: Gringo » 18:07, pt, 06.gru 2013

Faktycznie troche głupoty wczoraj pisałem, ale to przez to że nie lubię swingu. Przyznam się nawet,że pierwszej swingowej płyty Roba nigdy nie udało mi się przesłuchać w całości po kolei.
A co do "Swing both ways" to tutaj jest lepiej, pomijam tylko kilka numerów. Kilka jest dobrych.

1. Shine My Shoes 6/10 Zdążyła mi się już znudzić, ale jest w porządku, dobra do biegania.
2. Go Gentle 9/10 Genialna piosenka, zdecydowanie najlepsza na tej płycie.
3. I Wan'na Be Like You 1/10 Koszmar,koszmar i irytacja
4. Swing Supreme 6/10 Zwykłe Supreme to wyjątkowa piosenka dla mnie, a ta wersja jakoś mnie nie przekonała, ale chciałbym by wykonywał ją na trasie.
5. Swings Both Ways (feat. Rufus Wainwright) 5/10 Rufus ma świetny głos
6. Dream A Little Dream (feat. Lily Allen) 7/10 Lily też, a wycięcie jej z singlowej wersji uważam za błąd.
7. Soda Pop (feat. Michael Bublé) 4/10 Michael nie, drażni mnie. szczególnie to co robi pod koniec piosenki, nawet nie wiem jakie to coś ma określenie.
8. Snowblind 8/10 Również bardzo dobra piosenka, ale końcówka troche wybrakowana i bez pomysłu
9. Puttin' On The Ritz 7/10 Chyba moja ulubiona piosenka, która jest taką typową swingową
10. Little Green Apples (feat. Kelly Clarkson) 4/10 nie przekonała mnie
11. Minnie The Moocher 6/10 Coś co na trasie koncertowej elektryzowało mnie straciło jakoś swój urok w tej wersji, chórek odpowiadający na zaśpiewki Roba brzmi jak banda wariatów.
12. If I Only Had a Brain 7/10 Dobra piosenka, hipnotyzująca i wyciszajaca.
13. No One Likes a Fat Pop Star 6/10
14. Where There's Muck 7/10 Jeśli ktoś zastanawiał się czy można zaśpiewać Kiss my ass z klasą to Robbie udowadnia że tak.
15. 16 Tons 7/10
16. Wedding Bells 7/10
Ogólnie piosenki dodane do wersji deluxe jak dla mnie podnoszą zdecydowanie poziom całego albumu, ale nie zmienia to faktu, że cała ta płyta na wiosne zniknie z mojej mp3 i z telefonu.
Jest to dla mnie troche przykre, bo w przypadku "Reallity..." praktycznie przez rok żyłem wyłącznie tą płytą i do dziś często jej słucham.
W przypadku "Take the Crown" było już troche gorzej, bez tej całej magii, ale płytę mam cały czas pod ręką i bardzo często wielu utworów słucham.
"Candy" "Into the silence" Hey Wow Yeah Yeah" nie znudziły mi się ani troche i są genialne, "Gospel" "Be a boy" "Hunting for you" szalały w mojej głowie aż do wiosny, teraz to troche ucichły i tak właśnie doszedłem do wniosku że bardzo lubię tą płyte. Dziękuje Wam bardzo :)
Do "Not like the others" przekonałem się podczas koncertu i wykonanie tej piosenki podczas koncertu w Wiedniu zrobiło na mnie ogromne wrażenie.


No i chodziło mi też o to, że Robert wśród współczesnej muzyki puszczanej na vivie czy 4funtv jest jak ktoś z innej planety, jest poprostu kilka klas wyżej.


Zawsze będe słuchał Roberta i śledził to co sie wokół niego dzieje, ale swing nigdy nie będzie dla mnie.
Jeśli Robbie Williams mnie do tego rodzaju muzyki nie przekonał to nikomu się to nie uda :wink:
Obrazek

Awatar użytkownika
...Aguśka...
Max Robviously Robsessed
Max Robviously Robsessed
Posty: 1949
Rejestracja: 15:54, ndz, 20.lis 2005
Lokalizacja: Będzin

Postautor: ...Aguśka... » 22:34, pt, 06.gru 2013

och brakował mi już tych dyskusji :) bardzo
Andulka jeszcze jak by wpadła albo Radek czy Alida to by było miło.

Madzik nie denerwuj się tak bardzo
Moja ocena Roberta jest czysto subiektywna i właściwie nic nie wnosi do dyskusji.

Robert dla mnie zawsze był tylko Robertem. Takim mostem łączącym czas obecny z przeszłością.
A teraz przeszłość powróciła sama, więc i most nie potrzebny jest tak bardzo.
Cieszy mnie dorosłość Roba, fakt że potrafił pokładać sobie życie, że goni za kasą i ma dystans do siebie :)

Ja nawet nie bardzo łapę dlaczego jak słucham So Gentle, to ta na you tube z klipem wersja jest jakby o kilka wersów krótsza.
A może tylko ja to słyszę
Obrazek

Awatar użytkownika
Iwonia
Zaawansowana Robsesja
Zaawansowana Robsesja
Posty: 151
Rejestracja: 11:43, ndz, 11.paź 2009
Lokalizacja: opolskie

Postautor: Iwonia » 16:50, sob, 07.gru 2013

"Muzyka to nic innego jak uczucia które można usłyszeć"-podoba mi się ten cytat...Nic dodać,nic ująć.Słucham od wielu lat,różnej muzyki(już gdzieś na forum o tym pisałam),"wychowałam się" na klasykach-The Beatles,Led Zeppelin,Queen,Stonesach,Depeche Mode,The Smiths,mogę jeszcze wymieniać bez końca.A Rob zajmuje szczególne miejsce,właściwie do tej pory nie odkryłam dlaczego..Jest moim ostatnim odkryciem i fascynacja trwa nieustannie od ok.2001 roku :D Ubarwia moją codzienność.
Ps.Nie jestem taka stara jak wynika z tekstu powyżej :wink:

Jupus5

Postautor: Jupus5 » 18:12, sob, 07.gru 2013

Świetny cytat. Chyba jedyne co może określić przyjemność ze słuchania Roba. Napisałem kiedyś, że słuchanie ( oglądanie ) Roba to jak obserwować zachód słońca nad morzem. Podoba Ci się, ale nie jesteś wstanie tego opisać. Tak czujesz i już. Dlaczego jest niesamowity? Bo jest. Bo tak czuję. Bo jest wiarygodny. Bo prócz śpiewu jest jeszcze przesłanie, są emocje, które tkwią we wszystkim, począwszy od jego historii i nastawienia, charakteru. On nie musi obserwować świata by o nim pisać. Jego bogate, niestabilne również wnętrze, jest wystarczająco ciekawym, niekończącym się tematem. Dlatego niektórzy nigdy nie zrozumieją, co właściwie sami piszą, czemu mimo, że nie jest Sinatrą, gdy śpiewa ludziom przechodzą ciarki po plecach, wzruszają się i świetnie bawią.

Dzięki za Twoją opinię Gringo. Dobrze jest w końcu ją poznać. Napisałeś zrozumiale i już wiem o co w niej chodzi.

Przyjemność po mojej stronie Aguśka. Patrzę jakie to forum było kiedyś. Nigdy tego nie zaznałem i nie ukrywajmy, już raczej nie zaznam. Robbie to dla nas sentyment, choć wciąż potrafi utrzymać się w dzisiejszym świecie. Natomiast z pewnością nie jest już świeżynkiem. Nasza garstka może jednak dawać coś z siebie dla tego świetnego miejsca i Roba, nie przynosząc wstydu tym, którzy kiedyś je ożywiali i się angażowali.

Awatar użytkownika
bmij26
Lekka Robsesja
Lekka Robsesja
Posty: 109
Rejestracja: 16:53, śr, 03.kwie 2013
Lokalizacja: Polska, Śląsk, Pawłowice
Kontaktowanie:

Postautor: bmij26 » 16:42, wt, 10.gru 2013

Hejka dawno mnie nie było tutaj mi mam taki fajny news. Płyta Robbie Williams Swings Both Ways jest na 17 miejscu w najlepiej sprzedających się płyt w polsc :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :D
O niektórych rzeczach dowiadujemy się za późno :C

Jupus5

Postautor: Jupus5 » 23:39, czw, 12.gru 2013

Prawdą jest, że ta płyta prawie w ogóle nie była reklamowana w Polsce. To znaczy była jedna reklama. Raz się na nią natknąłem. ;) Cóż, tym bardziej czuję się wyróżniony, że jestem w posiadaniu tego krążka. ;) Nie wiem czy to dobrze czy bardzo źle w rankingu bo w sumie nie znam się na tym. A skąd bierzesz takie newsy bmij26? :)

Awatar użytkownika
Gringo
Robviously Robsessed
Robviously Robsessed
Posty: 570
Rejestracja: 17:48, śr, 28.mar 2007
Lokalizacja: Małogoszcz
Kontaktowanie:

Postautor: Gringo » 16:07, pt, 13.gru 2013

Według Olisu 2 tygodnie była na 22. miejscu, a teraz spadła na 23.
Obrazek

Jupus5

Postautor: Jupus5 » 16:25, pt, 13.gru 2013

Co prawda nie wiem dokładnie, ale wątpię aby którykolwiek z krążków Roba cieszył się popularnością w Polsce. Mnie to nie przeszkadza. Może Roba nie pasuje do polskiej mentalności i wówczas to jak dla mnie pozytywne zjawisko. ;) A to tylko takie przypuszczenia. ;)


Wróć do „Newsy”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości

cron