singiel Shine

Rozmowy nagraniach Take That, ich występach w TV i w radiu, o książkach, kalendarza itp.

Moderator: Moderatorzy

Awatar użytkownika
Alida
Super Max Robviously Robsessed
Super Max Robviously Robsessed
Posty: 3434
Rejestracja: 22:26, pn, 22.lis 2004
Lokalizacja: Niemcy
Kontaktowanie:

Postautor: Alida » 16:26, sob, 03.lut 2007

ajka74 pisze:chyba nie ma że tak powiem "jaj" do takiego biznesu i potrzebuje sztucznego chórku trzech facetów i ozbobników w teledyskach, które oni tworzą wielka szkoda , bo nabija kase 3 pozostałym swoim kosztem, niestety.... oni sami nic nie znaczą, bez Gary'ego


z tym sie zgodze :wink: noi jak widac tak samo Gary bez pozostalych nic nie znaczy dlatego sie niezle dobrali

wlasnie jesli to nie bojsband i nie zespol to co? :roll:
Obrazek
''If God closes the door...he opens the window'';)

Awatar użytkownika
Radek83
Administrator Forum
Posty: 1249
Rejestracja: 22:51, pn, 08.lis 2004
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Postautor: Radek83 » 16:46, sob, 03.lut 2007

The Beatles - czasami grali na instrumentach, czasami nie. Ale to jednak zespół... a jeśli chodzi o Take That to przypomnę, że podczas trasy koncertowej w 1995 roku po Wielkiej Brytanii już bez Roba grali na instrumentach. Na czym Gary gra wszyscy wiemy.... Mark miał gitarę basową, Jason elektryczną, a Howart na perkusji siedział. No ale to tylko podczas 2 piosenek... :) fajny ten koncert był, szkoda, że zabrakło Roba. :-(
na youtube mozna znaleść kilka piosenek z tego koncertu, ostatnia to "Never Forget" moim zdaniem to hymn Take That (uwaga! śpiewa Howard! to ten w dredach)

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=IM2-Zlm3oQg[/youtube]

i jeszcze reportaż (backstage) z jednego z koncertów tej trasy
[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=dhU1xsx69l4[/youtube]
Obrazek

Madritista
Zaawansowana Robsesja
Zaawansowana Robsesja
Posty: 197
Rejestracja: 17:51, ndz, 28.maja 2006
Lokalizacja: Stara Miłosna

Postautor: Madritista » 13:12, ndz, 04.lut 2007

Radek83 pisze:The Beatles - czasami grali na instrumentach, czasami nie. Ale to jednak zespół...


The Beatles to kapela wszechczasów i nie zgodze się z tym żeby porównywać ich do Take That, bo z całą sympatią dla nich, Take That przy Beatlesach to nikt.

Poza tym Beatlesi robili żywą muzykę, większość tekstów i podkładów to dzieło Lennona i McCartney'a. Każdy z czwórki grał na instrumentach, śpiewał, komponował i produkował więc porównywanie ich do 5 chłopców, których jedyną rolą było zaśpiewanie napisanych i wyprodukowanych piosenek i zatańczenie w teledyskach jest wysoce nietrafione.

No i co najważniejsze - Beatlesi zrobili wielką karierę w U.S., a TT jak nic tam nie znaczyli tak nic nie znaczą. Nie wspominając o tym, że katalog piosenek Beatlesów to blisko 300 utworów, z czego co dziesiąty wędrował na pierwsze miesjsce list przebojów.

Warto zwrócić też uwagę na wątek, który już się w tej dyskusji przewinął, a mianowicie na to, że TT to taki boysband tylko, że po trzydziestce. Nie są zespołem - w dalszym ciągu głosu użycza jeden z nich, reszta piszczy w chórkach i kiwa się w refrenach w czasie teledysków.

Oczywiście nie oznacza to, że TT do totalne dno. Mają 2 może 3 przeboje, które do dziś świat pamięta ale to wszystko. Chodzi mi głównie o to, że skala osiągnięć The Beatles i TT jest nieporównywalna, a tak naprawdę największym osiągnięciem TT jest Robbie Williams. W przypadku Beatlesów było inaczej; solowo żaden z nich nie zbliżył się do osiągnięć zespołu. To też o czymś świadczy.

Awatar użytkownika
Radek83
Administrator Forum
Posty: 1249
Rejestracja: 22:51, pn, 08.lis 2004
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Postautor: Radek83 » 14:39, ndz, 04.lut 2007

Nie porównywałem Beatelsów pod tym względem do TT. Użyłaś wielu wyolbrzymień w swoim poście. Nie można powiedzieć, że TT nic nie znaczyli w Stanach. Na pewno swoją popularnością nie przebili The Beatles, ale przypomnę, że na jesieni 1995 roku Back For Good wylądowało na 7 pozycji Billboardu. Nie ma się co zgadzać co do porównywania TT do Beatlesów, bo porównywać można wszystko. Różne ma to jednak skutki. Nie jest tak, że w TT śpiewa tylko Barlow. Kilka piosenek śpiewał Rob, Mark i Howard. Jedyną osobą która siedzi ciągle w chórkach jest Jason. Jako długoletni fan TT jestem jeszcze zmuszony strzelić focha :phi:
Obrazek

Awatar użytkownika
Alida
Super Max Robviously Robsessed
Super Max Robviously Robsessed
Posty: 3434
Rejestracja: 22:26, pn, 22.lis 2004
Lokalizacja: Niemcy
Kontaktowanie:

Postautor: Alida » 14:54, ndz, 04.lut 2007

chyba sie klania czytanie ze zrozumieniem :roll:
Madritista -Radek nie porownywal tych dwoch zespolow do siebie pod wzgledem osiagniec i innych aspektow muzycznych ,tylko dal przyklad ze to i to jest zespol :wink:
Obrazek

''If God closes the door...he opens the window'';)

Madritista
Zaawansowana Robsesja
Zaawansowana Robsesja
Posty: 197
Rejestracja: 17:51, ndz, 28.maja 2006
Lokalizacja: Stara Miłosna

Postautor: Madritista » 15:54, ndz, 04.lut 2007

Alida pisze:chyba sie klania czytanie ze zrozumieniem :roll:
Madritista -Radek nie porownywal tych dwoch zespolow do siebie pod wzgledem osiagniec i innych aspektow muzycznych ,tylko dal przyklad ze to i to jest zespol :wink:


Ja bym powiedział, że kłania się umiejętność wnioskowania logicznego. A tą mam opanowaną. Porównał The Beatles z Take That chociażby tym, że zestawił ich umiejętność posługiwania się instrumentami muzycznymi w występach na żywo. Marny argument i zupełnie mijający się z prawdą. Z tego chociażby względu, że The Beatles grali w czasie swoich wystepów zawsze, a ta umiejętność to duży procent wartości ich muzyki.

Co do faktu bycia zespołem muzycznym. Przesadza o tym sposób robienia muzyki. Całe jej powstawanie. Każdy z członków zespołu powinien coś od siebie dawać; czy to grając na instrumentach, pisząc teksty, śpiewając. W przypadku Beatlesów tak było w przypadku każdego utworu. Każdy pisał, każdy grał, każdy komponował, i w końcu każdy śpiewał.

Take That jest boys bandem o klasycznej budowie i historii. Skład skompletował zręczny menadżer w drodze castingu, dał im muzyke, studio, wytwórnie, a motywacją była odpowiedź na sukces New Kids On The Block. Nagrali razem około 40 kawałków (bez ostatniej płyty) z czego Robert (który jak się zresztą okazało wokalnie i muzycznie przewyższający wszystkich razem wziętych) wokalnie brał udział w 7 kawałkach. Reszta nagrała po 1, 2 piosenki gdzie mieli lead vocale. Tak więc TT ma frontmana, członków od tańca, chórków itp. Na 75% swojej muzyki nie mieli żadnego wpływu. Zakładam, że ostatni album jest ich pierwszym, w którym mieli większy wpływ na zawarty na krążku materiał.

Ciężko jest ich nazwać zespołem muzycznym. Zobaczymy zresztą jak się potocza ich losy po tym albumie. Nie chcę się na ten temat spierać. Możliwe, że będą ewoluować. Po premierze Patience zauważalny jest jednak ich taki trucht w miejscu. Ale bardzo możliwe, że nagrają jeszcze jakieś albumy i pokażą na nich coś nowego. Pożyjemy zobaczymy. Prosili o cierpliwość więc bądźmy cierpliwi.

Nie chcę także nikogo urazić złośliwie umniejszając sukces TT. To co osiągnęli to pewnie mimo wszystko ich sukces. Natomiast miara tego sukcesu jest już odrębną kwestia.

Nie jestem wielki fanem TT ale podziwiam to do czego doszli bo z pewności zasłużyli na to. sukces ostatniej płyty świadczy o tym, że mają baze fanów, potrafią do nich dotrzeć; widać, że jest jeszcze w nich jakiś potencjał. Od nich samych zależy czy to wykorzystają.

POzdrawiam.

P.S. To, że mieli nr. 7 na Bilbordzie o ich popularności nie świadczy. Beatlesi mieli jeśli dobrze pamiętam 19 numerów jeden w Stanach i podobną ilość na TOP 40 w UK.

Awatar użytkownika
Radek83
Administrator Forum
Posty: 1249
Rejestracja: 22:51, pn, 08.lis 2004
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Postautor: Radek83 » 16:16, ndz, 04.lut 2007

Porównanie to jednak argument. A ja nie porównywałem jak im wypadało to granie, czy kto lepiej gra na gitarze. To są czynniki do oceny subiektywnej przez każdego z nas. Prawdą jest jednak, że to zespół i to zespół. W definicji zespołu nie jest wyróżnione, że każdy powinien grać, pisać czy śpiewać. (definicja : http://pl.wikipedia.org/wiki/Zesp%C3%B3%C5%82_muzyczny ). Historia powstania Take That różni się od tego co napisałaś. Jedynym członkiem wybranym na drodze castingu był Robbie Williams. I Nigel nie dał im wytwórni, kontrakt podpisali w 1991 czy w 1992 roku z RCA. Swoimi kontaktami i pieniędzmi załatwił studio czy pieniądze na pierwszy teledysk. Większość tekstów napisał Barlow, nie wiem jak więc nie mieli oni wpływu na to co publikowali na płytach, skąd 75%? Wyssane z palca? W większości z piosenek wszyscy śpiewali chociażby w chórkach, tak więc mieli swój wokalny udział.
Przypomnę, że 9 piosenek Take That było numerem 1 w UK (przez 6 lat: 1991-1996 + 2006) , a Robbie miał 6 numerów jeden (przez 10 lat, 1997-2007).
Obrazek

Awatar użytkownika
agniecaa
Lekka Robsesja
Lekka Robsesja
Posty: 88
Rejestracja: 18:26, śr, 13.gru 2006
Lokalizacja: Łódź

Postautor: agniecaa » 16:35, ndz, 04.lut 2007

mocne argumenty. huhu.

Madritista
Zaawansowana Robsesja
Zaawansowana Robsesja
Posty: 197
Rejestracja: 17:51, ndz, 28.maja 2006
Lokalizacja: Stara Miłosna

Postautor: Madritista » 18:48, ndz, 04.lut 2007

Porównanie to jednak argument.


Argument na co?

A ja nie porównywałem jak im wypadało to granie, czy kto lepiej gra na gitarze.


Ty napisałaś przede wszystkim, że Beatlesi czasami grali, a czasami nie grali w czasie swoich występów co jest nieprawdą, bo jak występowali na żywo to i grali na instrumentach na żywo.

Historia powstania Take That różni się od tego co napisałaś.

Jedynym członkiem wybranym na drodze castingu był Robbie Williams.


Czyli jednak był casting. Poza tym TT to w całości projekt Nigel, temu nie zaprzeczysz. Zdaje się, że to Nigel wybrał Barlowa na frontmana boysbandu, który organizował. Do tego dookptował członków tanecznej grupy Streetbeat, czyli Howarda i Jasona. Do tego dołożył Owena i Roberta z castingu.

I Nigel nie dał im wytwórni, kontrakt podpisali w 1991 czy w 1992 roku z RCA. Swoimi kontaktami i pieniędzmi załatwił studio czy pieniądze na pierwszy teledysk.


Ja pisałem o tym, że zręczny menadżer, a takim był Nigel od początku do końca odpowiadał za ich promocje, kontakty itp itd. Pod tym względem dał im wytwórnie i wszystko to o czym pisałem. Widze jednak, że traktujesz moje wypowiedzi literalnie. Nie mógł im dać wytwórni bo sam jej nie miał. Był jednak dobrze zorganizowany, miał kontakty dojścia był znany w środowisku, miał siłę przebicia więc mógł po 2 latach wystepów swojego boysbandu w gejowskich klubach załatwić im kontrakt i umożliwić nagranie i wydanie pierwszego singla.

Większość tekstów napisał Barlow, nie wiem jak więc nie mieli oni wpływu na to co publikowali na płytach,


Jeśli chodzi o teksty to masz racje - mój błąd, ale zdaje się, że większość jak nie wszystkie piosenki jakie wydali nie były przez nich skomponowane. Napisać tekst, a nagrać piosenkę to dwie odrębne kwestie.

skąd 75%?


Stąd, że 3 pierwsze albumy nagrali pod czujnym okiem swojego menadżera. 3 z 4 studyjnych albumów daje 75% wydanego materiału. Chyba, że i dzisiaj Nigel jest ich menadżerem ale z tego co wiem to chyba nie.

W większości z piosenek wszyscy śpiewali chociażby w chórkach, tak więc mieli swój wokalny udział.


PCD też dziewczyny śpiewają ale chyba nikt nie ma wątpliwości kto jest gwiazdą. Tak samo było w TT, śpiewał Gary, a reszta statystowała. Śpiewać w chórkach, a robić lead vocal to znowóż dwie odrębne kwestie. Zresztą ani przez moment nie twierdziłem, że nie śpiewali w chórkach wręcz przeciwnie był to argument, że TT to boysband, a nie zespół muzyczny, który robi taką muzykę na jaką ma ochotę. Skoro dla Ciebie fakt śpiewania w chórkach jest argumentem za to trudno. Twój problem.

Przypomnę, że 9 piosenek Take That było numerem 1 w UK (przez 6 lat: 1991-1996 + 2006) , a Robbie miał 6 numerów jeden (przez 10 lat, 1997-2007).


Ja nie przeczę. Mieć 9 piosenek na szczycie w UK to wielkie osiągnięcie i właśnie o tym pisałem w poprzednim poście. Że Robert ma 6 nr 1 w UK też wszyscy wiedzą. Natomiast za tym, że Roberta ma więcej potencjału niż cała czwórka z TT razem wzięta świadczy fakt, że to on jest światową gwiazdą, to on występuje na Live Aid, sprzedał 65 mln płyt, zagrał światowe tourne dla 3,5 mln widzów, to jego koncerty telewizje i radiostacje transmitują na żywo na 5 kontynentach itp itd.

Gdyby TT miało pełną autonomię, by robić swoją muzykę to możliwe, że ten potencjał, który tkwi w RW przekuliby w kolejne platynowe płyty i nr. 1 na listach całego świata. Było inaczej. Rolę jaką przypisał Nigel RW było bycie członkiem jego boysbandu, tańczenie w jego boysbandzie, śpiewanie w chórkach jego boysbandu i czasami zaśpiewanie piosenki od początku do końca.

Ja natomiast zwróciłem uwagę na to, że 7 miejsce z jednym singlem w U.S nie jest miarą popularności. Miarą popularności może być kilkanaście utwórów w TOP 10 albo np 19 numerów 1 tak jak Beatlesi.

Tak więc zestawmy fakty:

1. Take That to boysband, z jednym frontmanem i 3 osobowym chórkiem.
2. Take That to wymysł menadżera, który postanowił zarobić trochę pieniędzy tworząc boysband na wzór NKOTB
3. To menadżer TT wybrał frontmana dla swojego boysbandu.
4. RW ma więcej potencjału niż cały skład TT razem wzięty bo to RW jest światową gwiazda i sprzedał trzykrotnie więcej płyt niż TT.
5. TT to boysband, którego członkowie nie mieli pełnej swobody w tworzeniu muzyki.
6. TT nie osiągnął sukcesu w Stanach i nie zyskał tam popularności bo jeden singiel na 7 miesjcu na Bilboardzie nie jest miarą sukcesu.
7. Po 10 latach przerwy boysband TT powrócił do showbiznesu z nowym studyjnym albumem i nr 1 na TOP 40 w UK. Powrócili w wielkim stylu i chwała im za to.

Życzę im samych sukcesów.

POzdrawiam.
Ostatnio zmieniony 18:57, ndz, 04.lut 2007 przez Madritista, łącznie zmieniany 2 razy.

Gość

Postautor: Gość » 18:54, ndz, 04.lut 2007

Dobrze. To prawda, ale TT teraz powrócili i tworzą sami. Nigela mają gdzieś. Grają swoją muzykę i robią to co chcą. Sami chcięli wrócić i sami wrócili. I za to ich uwielbiam :D

kingus

Postautor: kingus » 18:58, ndz, 04.lut 2007

Przypomnę, że 9 piosenek Take That było numerem 1 w UK (przez 6 lat: 1991-1996 + 2006) , a Robbie miał 6 numerów jeden (przez 10 lat, 1997-2007).


ja tam nic do TT nie mam, ale porównywać TT z Robbiem ? nie przesadzajmy :hahahahaha: a w ogóle to przecież Robbie Williams Forum a nie Take That Forum 8)

Awatar użytkownika
Radek83
Administrator Forum
Posty: 1249
Rejestracja: 22:51, pn, 08.lis 2004
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Postautor: Radek83 » 19:34, ndz, 04.lut 2007

Porównanie jest argumentem. To zdanie to jedna całość. Zespół to zespół. To, że wg Ciebie boysband to nie zespół, więc jak mówisz: Twój problem.
Nie zgodzę się z tym, że za każdym razem i przy każdej piosence The Beathes grali na instrumentach. Jestem przekonany, że znajdzie się występ bez instrumentów. Ale wtedy powiesz "wyjątek potwierdza regułę".

Widzisz casting był tylko na Williamsa, i jeśli uważasz, że źle zrobili go organizując, to ja dodam, że na 100% Williamsa nie było by gdzie jest gdyby nie ten casting. Take That można sobie nazywać projektem. Można sobie nazywać również zespołem, a uwierz mi wbrew mojej woli Mandaryna to piosenkarka.

Madritista pisze:Poza tym TT to w całości projekt Nigel, temu nie zaprzeczysz. Zdaje się, że to Nigel wybrał Barlowa na frontmana boysbandu, który organizował. Do tego dookptował członków tanecznej grupy Streetbeat, czyli Howarda i Jasona. Do tego dołożył Owena i Roberta z castingu.

Zaprzeczę. Jeśli TT jest projektem to Barlowa i Nigela (Barlow znał Owena ze studia nagrań). Owen nie jest z castingu. Nie wiem co jest złego w tym, że Take That mieli zdolnego menadżera? W Beatlesach nie było menadżera? Prawie wszyscy muzycy mają menadżerów którzy zajmuje się organizacją działań. I co jest w tym złego?! Kto miał odpowiadać za kontakty i promocje Take That? Barlow między pisaniem piosenek czy Donald między ćwiczeniem układów?! Tak oczywiście TT występowali w klubach gejowskich, piszesz jednak tak jakby oni przez dwa lata nic innego nie robili a tylko tam występowali, i tak jakby to było coś okropnego.
Jeśli Ci się coś wydaje to nie pisz... Barlow pisze piosenki ale i komponuje! I to robił również po zakończeniu kariery w TT i solowej, pisał i komponował dla innych muzyków.

Czy ja napisałem że główny wokal i chórki to jedno i to samo? Jednak pisanie, że ktoś w ogóle nie śpiewa i zapominanie że śpiewa w chórkach jest przesadą. Czy ja napisałem, że fakt śpiewania w chórkach jest argumentem? Jeśli tak uważasz to napisz mi jeszcze za czym jest to dla mnie argumentem i jaki ja mam z tym problem wg Ciebie?

Lista krajów w których byli popularni pokrywa się z listą Williamsa. Odpada jedynie USA, w której Williams był najwyżej na 19 miejscu (Rudebox)... a TT na 7. Było by dobrze gdybyś stosował takie samy miary popularności dla TT jak i Williamsa. Pisanie, że Rob śpiewał w boysbandzie Nigela jest poniżej krytyki. To nie była własność Nigela. I skąd wniosek, że Nigel wybrał Barlowa na frontmana? To Barlow pisał piosenki i komponował muzykę, miał więc niejako pierwszeństwo. Take That nie powstało po to, żeby dać zarobić komukolwiek. To była przyjemność przy okazji. Ale chyba znasz Nigela wyjątkowo blisko i masz od niego takie informacje.

Madritista pisze:Gdyby TT miało pełną autonomie, by robić swoją muzykę to możliwe, że ten potencjał, który tkwi w RW przekuliby w kolejne platynowe płyty i nr. 1 na listach całego świata.

Gdyby babcia wąsy miała to by dziadkiem była... znów bełkot...


Tak więc zestawmy fakty:
1. To co piszesz jest bełkotem. Kłócisz się z rzeczami o których ja nie pisze.
2. Williams nie osiągnął sukcesu w USA i nie zyskał tam popularności bo jeden singiel na 19 miejscu nie jest miarą sukcesu.
3. Robbie Williams jest tranwestyta bo widziałem go w peruce już ze 3 razy (ha ha ha)
4. Robbie Williams nie ma pełnej swobody w tworzeniu muzyki bo nie umie samodzielnie nagrać żadnej płyty (Barlow nagrał dwie samodzielne solowe!) poza tym podpisał kontrakt i musi pisać tak, żeby sprzedać.

kingus pisze:a w ogóle to przecież Robbie Williams Forum a nie Take That Forum
Tak się składa moja droga użytkowniczko Kingus, że Rob był członkiem Take That. Sprawa ta dotyczy Roba na pewno bardziej, niż wiele innych tematów podejmowanych w grupie " z zupełnie innej beczki".
Obrazek

Awatar użytkownika
Andulka
Robviously Robsessed
Robviously Robsessed
Posty: 1489
Rejestracja: 22:01, śr, 07.gru 2005
Lokalizacja: Niemcy
Kontaktowanie:

Postautor: Andulka » 20:07, ndz, 04.lut 2007

Ale fajnie sie narobilo.Takie dyskusje to mi sie podoba :lol2: .Ja nie rozumiem tylko problemu "boysbandu" i "zespolu". Tak samo jak The Beatles byli boysbandem tak samo TT jest zespolem i odwrotnie. Czy ktos moze watpi w meskosc chlopcow tych obu grup??? :wink: . Podejrzewam,ze jakby w czasach Beatlesow bylo pojecie "boysband" to poprostu by sie tak ich nazywalo. To przeciez tylko glupi wymysl lub nazwa. Roba nazywa sie tez roznie: Enterteiner,popstar,popidol,superstar,megastar,wommanizer :wink: .Wielegwiazd ma przypisywanie wlasnie takie nazwy. I mysle,ze nikt za 30 lat sie nie doczepi do tego !!!!

Slow
Lekka Robsesja
Lekka Robsesja
Posty: 69
Rejestracja: 19:18, ndz, 04.lut 2007

Postautor: Slow » 20:13, ndz, 04.lut 2007

Spokojnie, naprawdę nie warto się kłócić. Forum wprawdzie o RW, ale topic o Take That, zatem...

Dyskredytowanie jednego wykonacy poprzez przyrównywanie jego sukcesów czy też artystycznych walorów do innego, to najprostsza droga krytyki, ale ona do niczego nie prowadzi. Tak samo jak i dyskusja o tym, czy TT to zespół czy boysband. TT to zespół, który należy do kategorii boysbandów. Lepiej?
Ich powrót jest czymś niebywałym. I choć ich nowa płyta jest średnia (ma kilka dobrych momentów), to przecież po raz kolejny mozemy się przkonać, że choć to boysband, to boysband jakich mało. I doprawdy, trzeba dużo złej woli, aby zjawisko TT A.D. 2006 nazwać żenującym!
Żaden inny zespół tego typu, nie miał w swych szeregach kompozytora blisko 90% muzyki zawartej na ich płytach. Oczywiście sceptycy powiedzą: "So what! To jedynie potwierdza naszą tezę, że TT to Gary Barlow." No tak, ale Gary solowej kariery nie zrobił, bo to Robbie ma osobowość, którą umie sprzedać. A oni? Oni mają "zespołowość". Czy nie jest to najcenniesza cecha każdego zespołu?

Zastanawiająca jest ta niechęć i pogarda niektórych fanów Robbiego do TT. Może "wyssana" została ona wraz z muzyką Robbiego, w której bardzo często żerował on na swoich byłych kolegach z zespołu? Czy naprawdę tak trudno dostrzec, że i Robbie, i Take That ulepieni są z tej samej, popowej, komercyjnej gliny? Dlaczego zatem TT mają za to oberwać, a Robbie nie?

Ktoś widział Ultimate Tour? Pewnie nie, a szkoda, bo jak na dłoni widać (i słychać) zespołowość oraz pop na naprawdę dobrym poziomie.
Ostatnio zmieniony 23:07, ndz, 04.lut 2007 przez Slow, łącznie zmieniany 2 razy.

Gość

Postautor: Gość » 20:19, ndz, 04.lut 2007

Slow pisze: to przecież po raz kolejny mozemy się przkonać, że choć to boysband, to boysband jakich mało.


Dokładnie, TT to wyjądkowy boysband i wszyscy dobrze o tym wiemy. Mam tylko wrażenie, że nie wszyscy zdająsobie z tego sprawę, lub nie chcą sie do tego przyznać.

ajka74

Postautor: ajka74 » 20:51, ndz, 04.lut 2007

Slow pisze:Zastanawiająca jest ta niechęć i pogarda niektórych fanów Robbiego do TT


ale Slow :) jest też i odwrotnie :!: pogarda fana TT do Robbiego

zastanawia mnie i to naprawdę bardzo, taka niechęć i naskoki na Roba ze strony naszego admina :roll: naprawdę czegoś tu nie rozumiem :?:


a dyskusja mi się bardzo podoba, i też dodam jedno, gdyby w latach Beatlesów istniało pojęcie boysband to pewnie by tak o nich mowiono... ale porównywanie TT do Beatlesów jest tak jak porównywanie Elvisa do Roba , nie da się ... przynajmniej na dziś, może za kilkadziesiąt lat ?

Awatar użytkownika
Radek83
Administrator Forum
Posty: 1249
Rejestracja: 22:51, pn, 08.lis 2004
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Postautor: Radek83 » 21:09, ndz, 04.lut 2007

Oj Ajka ... naskakiwanie... po prostu zdaję sobie sprawę z plusów i minusów naszego ulubieńca. Naskakuję kiedy chcę wytrącić argument rozmówcy. Bo gloryfikowanie jego jest przesadą. Plusów jest oczywiści więcej i dlatego jest to forum :)
Obrazek

Beti_h

Postautor: Beti_h » 21:25, ndz, 04.lut 2007

floorball pisze:Dokładnie, TT to wyjądkowy boysband i wszyscy dobrze o tym wiemy. Mam tylko wrażenie, że nie wszyscy zdająsobie z tego sprawę, lub nie chcą sie do tego przyznać.


O NIE :!: JA O TYM NIE WIEM :!: :!: :!:
Dla mnie TT to dosc zenujacy zespół, którego nie lubie
NIe lubie ich wizerunku, beznamietnej i bezemocjonujacej muzyki.
JA NIE LUBIE :!: :!: :!: I JA TWIERDZE ZE NIE SA WYJATKOWI :!: :!: :!:
A to ze inni ich lubia.......oki, to ich sprawa.
Nie przeszkadza mi również, że ktoś lubi Ich Troje lub TH...to nie moja sprawa :!:

Ale błagam..................nie pisz "wszyscy";)

ajka74

Postautor: ajka74 » 21:33, ndz, 04.lut 2007

Radek83 pisze:Oj Ajka ... naskakiwanie... po prostu zdaję sobie sprawę z plusów i minusów naszego ulubieńca. Naskakuję kiedy chcę wytrącić argument rozmówcy. Bo gloryfikowanie jego jest przesadą. Plusów jest oczywiści więcej i dlatego jest to forum


no i taka odpowiedź mnie stanowczo satysfakcjonuje ;)

Radku dyskusja fajna, ale na Boga, nie bierz tego wszystkiego tak do siebie , bo po twoich postach widze, ze sie troche zdenerwowałes :twisted: i jestem bardzo rada że w sie tak udzielasz na forum w ostatnich dniach, brakowało tu troche Ciebie :D

stay cool :lol2: :lol: :lol:

Awatar użytkownika
Agnieszka
Robviously Robsessed
Robviously Robsessed
Posty: 1144
Rejestracja: 18:47, pn, 31.lip 2006
Lokalizacja: Krosno
Kontaktowanie:

Postautor: Agnieszka » 21:55, ndz, 04.lut 2007

No właśnie :lol2: W dyskusji musi być tak :lol: ale nerwy są zbędne tutaj, jeśli rzeczywiście Panowie zdenerwowali się :wink: Każdy ma swoje zdanie, ma prawo je wyrazić, lubi się to co się lubi i już :lol: ale już chyba wszystko się wyjaśniło :D
Obrazek

Something beautiful will come your way:)


Wróć do „Media (TT)”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość