Zachowania sceniczne Robbiego Williamsa.

Dyskusje o koncertach Robbiego.

Moderator: Moderatorzy

Awatar użytkownika
Agnieszka
Robviously Robsessed
Robviously Robsessed
Posty: 1144
Rejestracja: 18:47, pn, 31.lip 2006
Lokalizacja: Krosno
Kontaktowanie:

Postautor: Agnieszka » 21:35, wt, 12.wrz 2006

Zawsze uwielbiałam Robbiego, ale w pewnym momencie było takie coś, co sprawiło, że stał się dla mnie kimś niezwykłym. Robbie jest ideałem pod każdym względem :wink: A na scenie jest najlepszy spośród wszystkich artystów z całego świata :!:
Obrazek

Something beautiful will come your way:)

Awatar użytkownika
Truman
Robviously Robsessed
Robviously Robsessed
Posty: 556
Rejestracja: 13:44, sob, 14.sty 2006
Lokalizacja: Seaheaven Island
Kontaktowanie:

Postautor: Truman » 07:36, śr, 13.wrz 2006

Agnieszka pisze:A na scenie jest najlepszy spośród wszystkich artystów z całego świata :!:

Może nie tyle niezwykły, co wyjątkowy - znam artystów co potrafią naprawdę dużo :)
HomeComing

Awatar użytkownika
<<DomiNika>>
Zaawansowana Robsesja
Zaawansowana Robsesja
Posty: 216
Rejestracja: 11:31, ndz, 20.sie 2006
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Postautor: <<DomiNika>> » 23:19, śr, 13.wrz 2006

Jakbyśmy go nie określili, z reguły chodzi nam o coś pozytywnego. :wink: :wink: :wink:
I'm lovin' ANGELS instead... / NO REGRETS-they only hurt...

Nata
Zaawansowana Robsesja
Zaawansowana Robsesja
Posty: 152
Rejestracja: 16:43, pt, 18.lis 2005
Lokalizacja: Chojnów :)
Kontaktowanie:

Postautor: Nata » 21:03, czw, 05.paź 2006

Wiecie... tak sobie czytałam Wasze wypowiedzi... no i tak sobie czytam i słysze Roberta piosenki... i tak sobie czytam i przypominam koncert, na którym byłam. Tego, jaki On jest, tak naprawde nie da się opisać. Każdy z Nas, kto był na jego koncercie, czuje to. Czuje Jego niezwykłą siłę, moc, która karze iść naprzód! Ja nie wiem jak Wy,ale ja czułam magie. Łzy, radość, chęć niesienia dobra... tego nie da się opisać, to się po prostu czuje. A to wszystko dlatego, że On taki jest. Potrafi oddać cząstkę własnych sił, jakimi wykazuje się na scenie, tchnąć magie w Nas. Poprzez swoje niesamowite teksty, piosenki, ruchy...
Gdyby ludzie tacy byli, to świat miałby siłe...
Uwielbiam tego gościa!! :) :) :)
11.07.2006r. Drezno :) -najwspanialszy dzień w życiu :):)

Awatar użytkownika
Agnieszka
Robviously Robsessed
Robviously Robsessed
Posty: 1144
Rejestracja: 18:47, pn, 31.lip 2006
Lokalizacja: Krosno
Kontaktowanie:

Postautor: Agnieszka » 22:11, czw, 05.paź 2006

Podsumuję od siebie, że dla mnie to Robbie jest najlepszy na scenie, a widziałam już dużo różnych koncertów. Robbie na scenie jest zupełnie kimś innym niż normalnie, zawsze daje z siebie wszystko ( nie zaprzeczam, że nie ma artystów uzdolnionych co też potrafią robić takie rzeczy PODOBNIE ), ale Robbie to Robbie :zakochana:
Obrazek



Something beautiful will come your way:)

Madritista
Zaawansowana Robsesja
Zaawansowana Robsesja
Posty: 197
Rejestracja: 17:51, ndz, 28.maja 2006
Lokalizacja: Stara Miłosna

Postautor: Madritista » 23:23, czw, 05.paź 2006

Agnieszka pisze:Zawsze uwielbiałam Robbiego, ale w pewnym momencie było takie coś, co sprawiło, że stał się dla mnie kimś niezwykłym.


No jak bym powiedział, że zawsze uwielbiałem ROBSTARA to bym skłamał... ale był taki momemt kiedy stał się On dla mnie kimś wyjątkowym; wielkim Artystą; MEGA Osobowością...

To był dzień kiedy obejrzałem po raz pierwszy Koncert Robbiego z Knebworth Park. Absolutnie wszystko w tym wystąpieniu jest idealne. Robbie przechodzi sam siebie...

Tamten dzień zmienił moje spojrzenia na muzykę rozrywkową. Mała rzecz, a cieszy.

Mav

Postautor: Mav » 10:56, pt, 06.paź 2006

Ale fajny off-topic 8)

W końcu ktoś dotknął sedna sprawy --> Madrisita 8) Rob w przewrotny sposób zadecydował o poszerzeniu moich horyzontów w kwestiach stricte muzycznych. "Zmienił moje spojrzenie na muzykę rozrywkową". Dzięki niemu na nią wogóle raczyłam najpierw rzucić okiem, potem spojrzeć i w końcu zacząć obserwować. Co prawda tylko po to, aby upewnić się w przekonaniu, że to jedna, wielka, płytka tandeta, w której znalazłam jedyny skarb. Z tym, że teraz to WIEM, a wtedy się domyślałam tylko.

Jak by nie było - Rob wytargał mnie za fraki z mojego muzycznego świata i pokazał, że istnieje też inny i co prawda nie jest dla mnie, ale warto się w nim orientować. A to "wytargiwanie" było dość zabawnym procesem i długo walczyłam z tym, to było śmieszne 8) A wszystko się rozbiło o definicję popu, której zresztą nie ma. To znaczy dla mnie jest klarowna: pop - nudna melodia, łopatologiczny beat, słaby głosik, głupawy tekst. Więc konflikt wyglądał tak: "skoro widziałam to co widziałam (Berlin 2005), to to co widziałam, to nie może być pop skoro mi się podoba". Więc stanęło na tym, że Rob to nie pop i tyle :twisted: Się chłopak nie kwalifikuje...

Acha, wcale nie poszło o zachowania sceniczne, ani o nic co widać... Raczej o to co słychać :) One same w sobie, gdy oglądałam Berlni po raz pierwszy, były czynnikiem na zmianę bardzo odpychającym albo dość oryginalnym. Spojrzałam na to inaczej dopiero gdy bliżej poznałam Roba.

Był kiedyś w newsach artykuł jakiejś pani psycholog, która się rozpisywała o tym, jak się Rob na scenie zachowuje. Napisała, że jako jedyny posiada ten magnetyzm co Marilyn Monroe. I niezależnie od tego, czy ta cała gadka z MM ma coś wspólnego z rzeczywistością, to jest coś takiego w jego pojawieniu się gdziekolwiek, co przyciąga. I obstawiam, że to, co tak ludzi facynuje, to nie jest to, co on na tej scenie wykonuje, ale coś zupełnie innego. Bo przecież jest równie przykuwający uwagę, jak nie biega, nie skacze, nie pokazuje tyłka i nie żartuje, tylko spokojnie siedzi i śpiewa. Albo - co jeszcze ciekawsze - nie robi NIC. Stoi i słucha oklasków. I bije z niego wtedy ogromna charyzma.

Bo najdziwniejsze jest to, że on nie musi nic robić. I nawet takie zachowanie sceniczne jak nicnierobienie jest w jego przypadku hipnotyzujące.

ajka74

Postautor: ajka74 » 11:37, pt, 06.paź 2006

Mav pisze:Bo najdziwniejsze jest to, że on nie musi nic robić. I nawet takie zachowanie sceniczne jak nicnierobienie jest w jego przypadku hipnotyzujące.


nie musi nic robić, bo ma własnie to coś w sobie, czego nie da się bliżej określic w słowach
to tak jak w życiu, gyd kogoś kochasz naprawdę, to z reguły nie potrafisz powiedzieć dlaczego....
po prostu za to że JEST :)

PS. moja przygoda z Robkiem jest trochę podobna, bo ja wcześniej go nie trawiłam (i nie wiem w sumie co to powodowało - chyba za to, że zaśpiewał moja ukochaną piosenkę G.Michael'a Freedom a ja uznałam to za profanację)
i też obejrzenie koncertu (z Manchesteru) i usłyszenie sławetnego dla mnie Supreme zmieniło mój punkt widzenia i siedzenia i tak już zostało....

Awatar użytkownika
Agnieszka
Robviously Robsessed
Robviously Robsessed
Posty: 1144
Rejestracja: 18:47, pn, 31.lip 2006
Lokalizacja: Krosno
Kontaktowanie:

Postautor: Agnieszka » 22:47, pt, 06.paź 2006

Ehhh Berlin 2005, zawsze kochałam Robbiego, ale po tym koncercie już całkowicie zwariowałam na Jego punkcie :lol:
Obrazek



Something beautiful will come your way:)

Nata
Zaawansowana Robsesja
Zaawansowana Robsesja
Posty: 152
Rejestracja: 16:43, pt, 18.lis 2005
Lokalizacja: Chojnów :)
Kontaktowanie:

Postautor: Nata » 19:46, sob, 07.paź 2006

zgadzam się z Tobą całkowicie Agnieszko ... ;)
11.07.2006r. Drezno :) -najwspanialszy dzień w życiu :):)

Madritista
Zaawansowana Robsesja
Zaawansowana Robsesja
Posty: 197
Rejestracja: 17:51, ndz, 28.maja 2006
Lokalizacja: Stara Miłosna

Postautor: Madritista » 15:26, ndz, 08.paź 2006

Mav pisze:Więc konflikt wyglądał tak: "skoro widziałam to co widziałam (Berlin 2005),


Berlin jest świetny ale ja pisałem o Knebworth Park. Chociaż obejrzałem pierwszy raz oba koncerty w bardzo niedługich odstępach czasu.

Gość

Postautor: Gość » 15:22, ndz, 29.paź 2006

Dzisiaj obejrzałam po raz setny koncert z Berlina i stwierdzam, że jest to najlepszy koncert jaki widziałam<no może oprócz Life 8>. Ron jest tam taki wyluzowany. A rusza się tak niezwykle i z gracja.
Jest pełen zaufania do fanów i jest pewien siebie przy niesamowitych i budzących podziw krokach<np. przy Feel>
Także moja temperaturka wzrasta jak cosik takiego widzę.......

Awatar użytkownika
Agnieszka
Robviously Robsessed
Robviously Robsessed
Posty: 1144
Rejestracja: 18:47, pn, 31.lip 2006
Lokalizacja: Krosno
Kontaktowanie:

Postautor: Agnieszka » 15:32, ndz, 29.paź 2006

Też widziałam go już chyba ze sto razy :D Ja już dawno to mówiłam, że Berlin 2005 to najlepszy koncert Robbiego. Tam jest wszystko co Robbie potrafi, wszystko z najwyższej półki i najwyższa jakość :lol: Ta Jego mimika twarzy jest kochaniutka i nieziemsko milutka :wink:
Obrazek



Something beautiful will come your way:)

Awatar użytkownika
Madzik
Max Robviously Robsessed
Max Robviously Robsessed
Posty: 2082
Rejestracja: 12:39, pn, 27.gru 2004
Lokalizacja: all over the place

Postautor: Madzik » 17:05, ndz, 29.paź 2006

ja powiem ,ze koncertw Hamburgu byłnajlepszy a ktos kto byłw Buapeszcie z,e w Buapeszcie. Niestety koncerty na dvd nie moga sie równac z tymi ktore sie widziało na żywo.
Tak wiec nieporownywalne jest Berlin 2005 z Hamburgiem bo ja byłam tam osobiscie i przezyłam i dla mnie nawet Knebworth jest gorsze niz HH.
Ponadtto Berlin...czy ja wiem...koncert dobry , ale nie a sie ukryc ,ze na nie najlepszy.

JoannaD_arc

Postautor: JoannaD_arc » 18:46, ndz, 29.paź 2006

Dla mnie tez Berlin nie jest najlepszy, a to z tego prostego powodu, ze publicznosc nie znala polowy piosenek (oczywiscie to nie ich wina, plyta jeszcze nie wyszla) a Rob spiewajacy bez publiki w tle to jednak nie ten najlepszy Rob ;D

kingus

Postautor: kingus » 19:26, ndz, 29.paź 2006

no Feel czy Angels trochę śpiewali :lol:

Awatar użytkownika
Andulka
Robviously Robsessed
Robviously Robsessed
Posty: 1489
Rejestracja: 22:01, śr, 07.gru 2005
Lokalizacja: Niemcy
Kontaktowanie:

Postautor: Andulka » 20:27, ndz, 29.paź 2006

Scenicznie najbardziej podobal mi sie jednak Rob na koncercie w Knebworth...tam dal z siebie wszystko i jeszcze troche wiecej:wink:

ajka74

Postautor: ajka74 » 21:33, ndz, 29.paź 2006

Andulka pisze:Scenicznie najbardziej podobal mi sie jednak Rob na koncercie w Knebworth...tam dal z siebie wszystko i jeszcze troche wiecej:wink:


mi też :)
i mysle ze Knebworth przez długi czas nie będzie mieć konkurencji
wg mnie jest Knebworth i długo długo nic....

Nata
Zaawansowana Robsesja
Zaawansowana Robsesja
Posty: 152
Rejestracja: 16:43, pt, 18.lis 2005
Lokalizacja: Chojnów :)
Kontaktowanie:

Postautor: Nata » 12:12, śr, 01.lis 2006

jak dla mnie to w Knebworth faktycznie dał z siebie wszystko (może to mała zasługa tego, że sobie pomagał i brał??)- ale takiego zastrzyku enegrii dostaje podczas oglądania tego koncertu, że szok!! :shock: np. na Moonson czy Hot Fudge :D to jest po prostu ekstra. a w między czasie, gdy widze, że on sobie "popłakuje" i oczka Mu tak cudnie świecą, to w ogole dostaje siły by działać :) to niesamowite co On potrafi zrobić przed tyloma tysiącami fanów!! (wspomnienia z Drezna:) )
11.07.2006r. Drezno :) -najwspanialszy dzień w życiu :):)

Mav

Postautor: Mav » 13:40, śr, 01.lis 2006

Brał?? W sensie antydepresantów?


Wróć do „Koncerty”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron